Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Azzai. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Azzai. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Odchodzą

Tym razem żegnamy dwa wilki - Azzai i Chinmoku.  Będziemy o was pamiętać.
Powód: Śmierć


"Wszystko, co powiesz może być użyte przeciwko tobie"


snow_body

"Śmiejesz się ze mnie bo jestem inny? Ja się śmieję z ciebie bo jesteś taki reszta"


niedziela, 2 kwietnia 2017

Od Azzai CD. Chinmoku

Obudziłam się. Nie czułam obecności chorego basiora, więc zaniepokoiłam się nieco. Otworzłam powoli oczy i zobaczyłam całego mokrego basiora, leżącego tuż przed wejściem do jaskini. Oszalał czy co? Jeszcze mu temperatura nie zmalała, a ten jeszcze wystawia sie na deszcz? Idiota! Podeszłam do basiora zdenerwowana i pociągnęłam go za ogon. Ten delikatnie zaczął się wybudzać. Posadziłam go na posłaniu i ponownie przykryłyam ogonem. Ten, pacan zamierzał się zabić. Chyba sobie nie myśli, że ja mu będę pogrzeb organizować. Ze zdenerwowanie zdjęłam ogon z niego. Basior zaczął się wiercić i pochwili przytulił mój ogon przez sen, ciągnąc go przy tym. Podniosłam głowe i spojrzałam na maskonura z wyrzutem. Co on robi? Przytula się do mnie? Widok ten był trochę słodki. Pawian w masce wyglądał jak szczeniaczek. Wreszcie udało mi się zasnąć. Obudziłam się. Byłam głodna. Trzeba coś upolować. Spojrzałam na basiora, nadal spał. Wstałam. Coś trzymało mnie za ogon. No nie. Szczeniaczek nadal trzyma mój ogon. Poszłam naprzód. Ciągle się trzymał. Wyszłam na dwór, a za mną po ziemi przesuwał się basior. O nie, a co jak się przeziębi jeszcze bardziej, jak ja mu pogrzeb zafunduję. Wróciłam do jaskini i patrzyłam na basiora z wyrzutem. Przez niego będe głodna i on będzie wydawał kase na moją stypę. Zaczął się trząść. To pewnie przez to, że w nocy spał na dworze. Nie no jak on wyzdrowieje to ja go zabije i nie zrobię mu pogrzebu. Przytuliłam się do pawian, by przestał się trząść. I co ja mam teraz zrobić? Nie mogę się poruszać, bo pacan wyszoruje podłogę i będzie narzekać na brudne futerko. Ponownie zasnęłam.

 
Szczeniaczek?

sobota, 25 marca 2017

Od Azzai CD. Chinmoku

- Daj mi spokój, puściły mi nerwy. Muszę się uspokoić… - powiedziałam do basiora.
Przytuliłam się do niego. Wzdrygnęłam się. Nagle powstrzymałam łzy.
- Nie płacz. Nie jestem tego wart. Teraz po prostu się przytul, ponoć pomaga…. - powiedział z powagą basior. I do tego mogę się z nim zgodzić. Nie jest wart moich łez. Leżał sobie, a ja tu nieomal zawału przez gamonia dostałam. Obróciłam się i wtuliłam się we maskonura. Znów zaczęłam płakać. Ale w sumie on jedyny w całej watasze mnie zauważył. Tylko on ze mną rozmawiał. Co z tego, że mnie denerwował, ale poświęcał mi czas. Ale to i tak nie usunie wszystkich, rzeczy, które przez niego mnie spotkały. Niech sobie nie myśli, że gdy wyzdrowieje, będę go traktować jak, króla. Nie, nie. Skończą się głupie uśmieszki śmieszki. Miałam całą mokrą twarz, więc wytarłam ją w sierść pawiana. Nie mogłam przestać płakać. Ciągle myślałam, co by się stało, gdyby zmarł. Nikt, by nie miał dla mnie czasu.
- Dziękuję. – wyszeptał mi do ucha.
- Nie ma za co - powiedziałam, nadal płakałam. Nawet nie dosłyszałam co powiedział. Zaprzestałam płacz.
- Co, co, cooo! - powiedziałam szybko obracając głowę, przy czym sprawiłam mu ból, bo znów syknął. Ale teraz ważniejsze było to co powiedział. Basior tylko spojrzał na mnie pytająco. Chyba nadal nieuświadomił sobie, co właśnie zaszło.
- Ty.. - powiedziałam, bo to zdanie, było tak niemożliwe, że nie przechodziło mi przez gardło.
- Co zrobiłem? - spytał. Ten gamoń chyba nie wie naprawdę co powiedział.
- Podziękowałeś mi - powiedziałem z niedowierzaniem.
- Może - powiedział. Wtuliłam się bardziej w jego futro.

 
Maskonur?

piątek, 24 marca 2017

Od Azzai CD. Silevera

Jakieś brzydkie stworzenie, złapało szarawą waderę i uniosło w powietrze. Muszę coś zrobić. Wyczarowałam kamień i rzuciłam nim w potwora.
- Kto śmiał mnie rzucić - ryknęła, bo to chyba była wadera. Spojrzała się w moją stronę, ale ja siedziałam ukryta w krzakach. Zaczęła lecieć dalej. Kolejny kamień powędrował, ale tym razem walnął ją w głowę, chyba się wściekła.
- Pokarz się głupie stworzenie - położyła waderę na wysepce na środku wyspy na jeziorze lecieć w moją stronę. Widziała, mnie czułam to. Zaczęłam biec w stronę gór. Stwór podążał za mną.
- Zatrzymaj się głupcze - zaczęła się śmiać - nie masz szans mnie pokonać. Biegłam tak z 3 godziny, a stwór nie był w ogóle zmęczony. Ciągle myślałam o waderze na wyspie.
- I tak cię dorwę - powiedziała. Chyba zaczęło się jej to nudzić, ale nie odpuszczała. Upadłam. Stwór podleciał do mnie i zaatakował. Krew zaczęła lać się z mojego boku. Nie miałam już siły, ale miałam plan. Resztkami mocy udało mi się wyczarować głaz, który przygniótł skrzydło stwora. Zatrzyma ją to na trochę, ale i tak się uwolni, jest zbyt silna. Biegłam w stronę przeciwną do watahy, by ją zmylić. Gdy mnie już nie było widać, zawróciłam w stronę watahy, robiąc przy tym duży łuk. Wlokłam się. Stanęłam przed jeziorem. Dam radę, dopłynę do niej. Zaczęłam płynąć. Ledwo udawało mi się podnieść głowę. Zauważyłam waderę, nadal leżała. Może już nie żyła. Dopłynęłam do brzegu i padłam.
 
Silevera?

środa, 22 marca 2017

Od Azzai CD. Chinmoku

- Witaj, Szczurku… - powiedział, ktoś, wchodząc do jaskini.
Obróciłam się gwałtownie. W pierwszym momencie moja twarz okazywała grymas z powodu obecności pawiana w masce, ale zmienił się wraz z zaistniałą sytuacją.
- C-co ci się….? - powiedziałam, patrząc z troską na zalanego krwią basiora.
- Dużo by… mówić. - odpowiedział, podnosząc głowę.
- Pobiegnę po wodę i bandaże - powiedziałam, kierując się do końca jaskini. Po chwili basior padł. Opatrzyłam jego rany i je umyłam. Zaczął się trząść. Chyba dostał gorączki. Nie miałam wyboru. Przykryłam go moim ogonkiem i usiadłam obok niego. Siedziałam tak przez godzinę, starając się go zbudzić. Wszystko na nic. A co jak umrze. Co wtedy będzie? Kto chciałby marnować czas na mnie? Głupią, beznadziejną, szarą, bezużyteczną i małą waderę jak ja? A kto miałby zamiar mnie irytować? Bo przecież po co? Są lepsze zajęcia. A wrzucać mnie do wody? Nawet nie wiem, jak się ten basior nazywa. A w sumie, po co się mam nad nim użalać? Przecież ja go nienawidzę. I to ze wzajemnością. To co mam robić? A jaki jest sens życia? Po co ja się urodziłam? Może gdyby nie ja ktoś by żył? A czy on wie, jak się nazywam. Na pewno nie. Niech ten pawian nie umiera. Nie cierpię go, ale ten gamoń musi, żyć. Nie będę miała wtedy nawet wroga. Zaczęłam płakać.
- Nie umieraj.. - rzekłam cicho.
Chinek?

piątek, 17 marca 2017

Od Azzai CD. Chinmoku

- Nara ci. Nie chcę cię już więcej widzieć! Pamiętaj o tym! – machałam do na niego łapą na pożegnanie z szerokim usatysfakcjonowanym uśmiechem.
- Chyba że chcesz, żebym machała ci chusteczką na pożegnanie - rzekłam ironicznie do basiora.
- Nie ma takiej potrzeby szczurku, ale masz do tego prawo, jeśli nie możesz się bez tego obejść, lecz wątpię, że taki leniuch jak ty chciałby machnąć chustką kilka prostych i łatwych gestów.
- Jak masz zamiar mnie znów irytować, to lepiej odejdź, gdzie pieprz rośnie.
- Nie zamierzam iść do Indii szczurku, panuje tam malaria, chyba nie chcesz, żebym zachorował? - powiedział, wycofując się do wyjścia z jaskini, robiąc często widniejącą na jego twarzy minę smutnego szczeniaka.
- Idź i niech cię komar ugryzie - powiedziałam, pod nosem, gdy znikł za wyjściem z jaskini.
Pacan z Manhattanu sobie poszedł, więc wybrałam się na spacer nad rzekę Flumile. Przypomniało mi się, że przez najścia tego głupiego, bezmyślnego pawiana, zapomniałam o jedzeniu. Muszę na coś zapolować, bo najprawdopodobniej umrę z głodu. Poszłam nad łąkę, ale nie było tam, żadnego zwierzęcia. Pewnie ten pawian wszystko tu upolował i się egoista z nikim nie podzielił. Tylko gdzie teraz coś upolować. Kierowałam się w stronę jakiegoś lasu, nad którym wisiała mgła. Mam nadzieje, że tu będzie, chociażby jakiś mały jelonek. Zauważyłam ofiarę.

Chinek? Pomysłu nie miałam :c

poniedziałek, 6 marca 2017

Od Azzai CD. Chinmoku


Co ten pacan sobie myśli, wrzuca mnie do wody i nawet nie zamierza pomóc mi wyjść. Ogrzewa mnie swoim ogonem i uważa, że to wystarczy, abym się nie przeziębiła. Wróciłam do domu, drżąc.Położyłam się na posłanku, okrywając wszystkimi kawałkami koców i szmat, jakie znalazłam. Zasnęłam.
- Dzień dobry szczurku - powiedział pawian, bez otwierania oczu poznałam, że to on. Więc udałam, że śpię i rzuciłam go kamieniem leżącym poza jaskinią, za pomocą moich mocy.
- Nawet się nie przywitałaś, a już wyrażasz swoją agresję i nie kulturalność Szczurku - powiedział
- A czy to kultura wchodzić do czyjegoś domu nie powiadamiając właściciela o tym - powiedziałam nadal zaspanym głosem. Coś tam bełkotał o jakiś kulturach itp. ale go nie słuchałam i zasnęłam po raz drugi. Otworzyłam jedno oko, by zobaczyć czy pawian sobie poszedł. Nie było go, więc wstałam i wyszłam na łąkę. On tam już czekał.
- Nie ładnie zasypiać w towarzystwie szczurku, ale ze względu na moją kulturę nie zbudziłem cię.
- A ty jesteś kulturalny!
- A i owszem - powiedział dumnie.
- Czy do kultury można zaliczać budzenie w środku nocy, wrzucanie do wody i irytowanie mnie bez przerwy - prychnęłam. No nie, ten padalec zaczął mnie poważnie wnerwiać, więc się lepiej jakoś mądrze wypowie na swój temat, bo inaczej chyba się na niego rzucę.
 
Chinmoku? 

sobota, 4 marca 2017

Od Azzai cd. Chinmoku

Zaraz wybuchnę. Ten pawian przychodzi, budzi mnie w środku nocy i jeszcze wymaga ode mnie, że mam bić przed nim pokłonami, tylko dlatego, że raczył pawian mnie odwiedzić. Przez niego teraz tu zasnąć nie mogę. Wierciłam się na posłanku.
- Niech ma pawian za swoje – powiedziałam i zaczęłam wchodzić do jego snu.
- zaraz co on tam robi – przyglądałam się coraz uważniej w jego sen. Wyszłam ze snu, bo nie mogłam się opanować, widząc to widowisko. Więc zasnęłam.
- Dzień dobry szczurku – obudził mnie.
- Co.. – zaczęłam, po czym uświadomiłam sobie, że to ten niedorozwinięty pawian w masce i skoczyłam na równe nogi – nie zamierzam przerabiać tego po raz drugi, więc lepiej stąd wychodź.
- Widziałem cię w śnie szczurku – powiedział. Chyba kompletnie nie wiedział o moich mocach.
- Bardzo ładnie tańczyłeś maskonurze – zaśmiałam się.
- Tak podejrzewałam – powiedział – naruszyłaś moją prywatność.
- A ty niby nie?
- Ja to ja – powiedział, po czym znikł za drzwiami jaskini.
- Uff poszedł sobie
Wyszłam z jaskini na mały spacerek i położyłam się na zgiętym nad wodą drzewie. I zobaczyłam cień za drzewem. Ale nie zareagowałam i dalej słuchałam śpiewu ptaków. Po chwili coś zepchnęło mnie do wody.
- Jak ci mija dzień szczurku – odmienił się w prawdziwą postać.
- Ty pawianie niedorozwinięty w ciele głuchego padalca! Czemu akurat to ja musiałam na ciebie trafić! To się już robi wkurzające. Idę sobie na spacer TY. Śpię. Ty. Kiedy cię nie ma! – krzyknęłam na niego, bo ten Parszywek zaczął mnie denerwować!

Chinmoku?

poniedziałek, 27 lutego 2017

Od Azzai

Leżałam wśród delikatnych, czerwonych maków, które łaskotały mój wilgotny nos. Widok zachodzącego słońca usypiał mnie swoimi leniwymi kolorami. Nagle coś połaskotało mnie w nos. Spojrzałam w górę, by dowiedzieć się co to.
- Co tu robisz szczurku - powiedział unoszący się w powietrzu wilk o rubinowych oczach.
- Nie nazywaj mnie szczurkiem pomiocie natury - odpowiedziałam. Nie zrobiło to na nim najmniejszego wrażenia.
- Szybciej chaosu. Poza tym nikt mną nie pomiata - Nie dosłyszałam ostatniego wyrazu, bo byłam zajęta podnoszeniem się z trawy.
- A mówiłam coś o zamiataniu.
Basior spojrzał na mnie lekko zdziwiony, po czym uśmiechnął się nie znacznie.
- Ciekawe... - mruknął do siebie.
- Jak masz tu wyrażać swoją ciekawość, to ja idę - zaczęłam kierować się w stronę lasu - do niezobaczenia pawianie w masce.
Basior zaśmiał się pod nosem.
- Ciekawisz mnie szczurku. Jesteś dosyć nietypowa - unosił się na de mną przy okazji zagradzając mi chwilami drogę.
- Bez wzajemności pawianku - mruknęłam, bo ten koleś zaczął mnie irytować.
- A ktoś wspomniał o wzajemności - odpowiedział. Jego spokój w głosie był nie do wytrzymania. Doszłam do mojej jaskini i glebnęłam się na posłanko. Ten koleś się odczepił. Niestety okazało się, że jego jaskinia leży kilka metrów od mojej, co mnie najbardziej dobiło.

Chinmoku?

środa, 22 lutego 2017

Nowa wadera - Azzai!

http://azzai.deviantart.com/

"Wszystko, co powiesz może być użyte przeciwko tobie"

Imię: Azzai
Pseudonim: Woli gdy mówi się jej po imieniu, ale toleruje skrót Aza.
Wiek: 3 lata 8 miesięcy
Płeć: Wadera
Charakter: Jest to cicha i spokojna wadera, ale to nie znaczy że jest nieśmiała. Jest miła, ale czasami może być złośliwa. Lubi bawić się ze szczeniętami.
Wygląd: Jest to szczupła wadera z szarą sierścią. Nie jest ona za wysoka, ani też nie za niska. Ma zielone oczy, a jej grzywa i koniec ogona są ciemnoszare.
Stanowisko: Biały mag
Umiejętności: Intelekt: 15 | Siła: 6 | Zwinność: 5 | Szybkość: 5 | Magia: 10 | Wzrok: 3 | Węch: 3 | Słuch: 3
Rasa: Wilk Umysłu
Żywioły: Umysł, materia, sen
Moce: - Potrafi czytać w myślach
- umie przenosić przedmioty bez ich dotknięcia
- umie wchodzić do czyjegoś snu
- telepatia - '' rozmowa'' w myślach
- potrafi wyczarować przedmiot, który zniknie po 10 minutach
- rani wzrokiem, jak nim leczy
- umie przewidzieć czyn wroga
Rodzina: Nie pamięta
Partner/ka: Nie ma
Potomstwo: Nie ma
Historia: Jak była szczeniakiem oddaliła się z watahy i nie potrafiła do niej wrócić. Błąkała się po lasach i wychowywała sama, aż doszła do tej watahy.
Przedmioty: Nie ma
Głos: <klik>
Właściciel: Ria (Doggi, Howrse)